Zdania złożone, błędy językowe. 3 zasady dla piszących

Błędy językowe, zdania złożone

Błędy językowe, choć na nich skupiamy się przede wszystkim, zanim oddamy tekst do publikacji, to tylko kropla w morzu. Poniżej podpowiadam trzy rzeczy, o których warto pamiętać podczas tworzenia treści.

Poczytny pisarz niekoniecznie napisze dobry artykuł do czasopisma. A świetny copywriter może nie mieć pojęcia, jak napisać książkę. To normalne. Nauczyciel polskiego może mieć ulubioną epokę literacką, a lekarz medycyny specjalizować się w jednej dziedzinie, a o reszcie mieć ogólne pojęcie. Jak we wszystkim, także w pisaniu trzeba się wyspecjalizować. Ile by to nie trwało, na początku i od początku należy kierować się trzema poniższymi zasadami.

Postaw na minimalizm – krótkie zdania

Najdłuższe zdanie w literaturze polskiej ma ponad 300 wyrazów. Napisano je, na szczęście, w żartobliwym charakterze. Gdyby nie to, korektorzy od razu pukaliby się w czoło, pytając Tuwima i Słonimskiego, co im, u licha, odbiło.

Metoda pisania każdego tekstu zależy od umiejętnego posługiwania się zdaniem. Każdy z nas tworzy zdania. Instynktownie. Machinalnie. Jednak przeniesienie mowy potocznej na papier (albo do dokumentu) nie wystarczy. Jest to tylko (i aż!) jakiś szkielet.

Zdanie, żeby było dobre, musi BYĆ KRÓTKIE – zdania złożone (albo wielokrotnie złożone!) odstraszają. Czytając zdanie długie jak kita lisa, trudno się połapać, o co chodzi – nawet jeśli interpunkcja jest w porządku. Im krótsze zdanie, tym bardziej przemyślana treść. Długie zdania złożone stwarzają wrażenie, że piszący nie umie zebrać myśli i pisze, co mu ślina na język przyniesie. Podobno zdanie zawierające do 20 słów jest dobre. Pewnie liczycie teraz ilość słów w każdym moim zdaniu. Też policzyłam.

Długie zdania złożone = rozwleczony tekst. A tego chcemy koniecznie uniknąć.

Oceniaj po wyglądzie – czytelność w pisaniu

Niby nie ocenia się po wyglądzie, jednak jakoś tak wychodzi, że najpierw zawsze zwracamy uwagę na to, jak coś (albo ktoś) wygląda. Zwyczajnie skanujemy. Tak samo jest z tekstem. Znacie to uczucie, kiedy czytając lekturę szkolną, przewracacie stronę, a tam… żadnego wyodrębnionego akapitu? Zmęczenie u podstaw. No zdarza się.

Jedno z moich pierwszych opowiadań, pisane jakoś tak w czwartej klasie, nie miało ani jednego akapitu! Nauczycielka wzięła mój zeszyt, otworzyła na opowiadaniu, pokazała mi je z daleka i zapytała, czy dobrze to wygląda. W drugiej ręce trzymała otwartą książkę. Moje opowiadanie nie prezentowało się dobrze, chociaż treść była całkiem w porządku. Od tamtej pory wiem, po co są akapity. Idąc za ciosem, dowiedziałam się też, po co są śródtytuły!

Treść to nie wszystko – nawet najlepiej przekazane słowa nie będą czytane z chęcią, jeśli nie będą odpowiednio zaprezentowane. Właśnie po to są:

  • akapity,
  • śródtytuły,
  • wytłuszczenia,
  • wyróżnienia dla dialogów.

Akapitem zaczynaj każdą nową myśl. Śródtytuł postaw przed „zestawem nowych myśli”. Wytłuszczaj konkretne informacje. Staraj się, żeby w długim tekście było nie więcej niż pięć wytłuszczeń, w krótkim – trzy. Dialogi zapisuj od pauz. Dialogowych pauz, zresztą. Dzięki temu nikt nie pomyli się w tym, kto, z kim i dlaczego.

Nie mamy czasu. Chcąc przeczytać tekst, chcemy jak najszybciej znaleźć odpowiednią informację. Jeśli będzie ona ukryta pomiędzy blokami, nikomu nie będzie chciało się jej szukać. Brak akapitów i śródtytułów jest jak zielone światło z każdej strony skrzyżowania. Może spowodować krach.

Poprawiaj błędy językowe – autokorekta to nie wszystko

Nie raz miałam ochotę napisać maila do poczytnego (o zgrozo!) czasopisma albo portalu informacyjnego, że błędy językowe (w tym ortograficzne!) w tekstach działają na jego niekorzyść. Dlaczego tego nie zrobiłam? Dlatego że wciąż nie wymyśliłam tekstu, który nie brzmiałby jak moralizowanie.

Wydawało się, że funkcja korekty, jaką posiada edytor tekstu, jest jak skarb znaleziony na bezludnej wyspie. Dla wnikliwego użytkownika jednak staje się raczej delikatną sugestią niż punktem odniesienia. O ile świetnie poprawi wyraz usemka, o tyle z korektą wielkiej lub małej litery może być problem. Nie musisz znać całego słownika ortograficznego. Wystarczy, że będziesz mieć aktualne wydanie na swoim biurku. Możesz też korzystać ze słownika internetowego.

Oddawanie tekstu, w którym roi się od błędów językowych, to brak szacunku do czytelnika. No i kiepska wizytówka. Zawsze powtarzam, że nauczyciel, ksiądz i dziennikarz (w szerokim rozumieniu) są odpowiedzialni za język. O ile w tych pierwszych już dawno zwątpiłam, o tyle z tym ostatnim wciąż jeszcze wiążę językową nadzieję. Wierzę, że autokorekta, jaką oferuje edytor tekstu podczas pisania, jest dla niego wskazówką, a nie jedynym narzędziem.

Zatem kiedy napiszesz tekst, przeczytaj go jeszcze raz i popraw błędy językowe. Jeśli nie jesteś w tym dobry, przed publikacją oddaj go do korekty. Bez względu na to, czy zastanawiasz się, jak napisać książkę, czy tworzysz krótki artykuł do internetu – pisanie proste nie jest. Nawet jeśli w CV zaznaczasz, że masz lekkie pióro, to przecież nigdy nie dodasz, że to ciężki kawałek chleba. Bądź krytyczny wobec swoich tekstów, a będą dopieszczone. Postaw na podstawowe zasady, a ominiesz gruntowne, męczące przeróbki.

Autor: Karolina Mrozek

Polonistka, która nie ubiera spódnic po kostki, korektorka mająca świadomość własnych błędów. Kiedyś zaczynała dzień od kilku stron książki – dziś czyta, kiedy dziecko śpi.